Z pewnością większość z Was słyszała o tajfunie Haiyan, który spustoszył środkowe Filipiny. (chociaż w polskich mediach konkretnych informacji jak na lekarstwo). Sam środek tajfunu, piątej kategorii, przeszedł przez malutką wyspę Malapascua, którą odwiedziłam w październiku. Przez dwa dni szukałam jakichkolwiek informacji na temat sytuacji na wyspiej i dopiero dzisiaj udało mi sie znaleźć kilka zdjęć, które mówią wszystko... szkody jakie wyrządził tajfun są ogromne.
Myślałam o ludziach których tam poznałam, o masażystce Elenie, z która ucinaliśmy sobie pogawędki i która opowiadała nam o życiu na wyspie i jej mieszkańcach.
Będąc tam, myślałam o tym, że Ci ludzie mieszkają na rajskiej wyspie ale zaraz za piękną plażą, znajdują się wioski, gdzie ludzie żyją w bardzo prymitywnych warunkach. Murowany dom to luksus...
Teraz po przejściu tajfunu, z pewnością większość z nich pozostanie bez dachu nad głową. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że szybko otrzymają pomoc, stana na nogi, odbudują swoje domy i ich życie wróci na stare tory.
Jeśli chcecie pomóc to Polska Akcja Humanitarna prowadzi akcję S.O.S. dla Filipin.
Malapascua podczas mojego pobytu...
I Malapascua teraz...
Po lewej resort w którym się zatrzymaliśmy. źródło: Paul Springett/Facebook
źródło: Edmund James Y. Porter / facebook

























































