13 marca 2018

HAWAII | KAUAI







Chociaż Hawaje na pierwszy rzut oka mogą się wydawać zwykłymi tropikalnymi wyspami  z typowymi rajskimi plażami i palmami, to jednak zdecydowanie wybiegają ponad tą obiegową opinię. Samo to, że leżą pośrodku Oceanu i są jednymi z najbardziej oddalonych od stałego lądu wysp na świecie sprawia, że podróż tam wydaje się nierealna i magiczna.

Pierwszą wyspą którą odwiedziliśmy była Kauai - Wyspa Ogród. Nie bez powodu tak jest nazywana, porasta ją niesamowicie bujna roślinność, a ty masz wrażenie, że poruszasz się po wielkim ogrodzie botanicznym...  Oprócz tego na Kauai znajdziesz najpiękniejsze plaże z wszystkich hawajskich wysp, wodospady, kaniony i słynne Na Pali Coast, czyli jedyne w swoim rodzaju strome klify wpadające wprost do Oceanu, które można obejrzeć jedynie z poziomu wody lub z helikoptera. (nam nie udało się ani jedno ani drugie, ale o tym później...) 
Generalnie dla ludzi dostępne jest jedynie jakieś 20% całej wyspy, pozostałe 80% to piękne dzikie tereny. Do wszystkich wspaniałych widoków dochodzi ciepły klimat, który panuje tu przez cały rok, a co za tym idzie, dostępna jest cała masa świeżych i soczystych owoców, dostępnych na licznie organizowanych lokalnych targach. Dzięki wielkie za te wspaniałe owoce bo generalnie o jedzeniu nie można powiedzieć tego samego. Z wyjątkiem kilku typowo hawajskich przysmaków na wyspie panuje amerykański duch jedzeniowy czyli sfrytowany fish & chips + meksykański mix. To akurat jest bardzo smutna strona tej pięknej wyspy. 
Żywię się nadzieją, że gdzieś tam istnieją miejsca, w których można zjeść regionalne hawajskie potrawy ale my ich niestety nie znaleźliśmy. Poza tym, duch radosnego Aloha jest wyczuwalny na każdym kroku. Wszystkich odwiedzających również ostrzegam, że już podczas pobytu zaczniecie planować, co zrobić aby zamieszkać tu na stałe i nigdy nie wracać...

Naszą przygodę z wyspą zaczęliśmy od bajecznego odcinka Kalalau Trail, którego łączna długość to około 20 kilometrów, które trzeba przejść w tą i z powrotem, ponieważ szlak kończy się w sercu Na Pali Coast. My przeszliśmy jedynie jego początek do Hanakapi`ai Beach, około dwie mile w jedną stronę (nie było lekko). Aby przejść cały Kalalau Trail trzeba mieć zgodę na pójście na szlak oraz biwak na plaży pod koniec pierwszego etapu, o który trzeba się ubiegać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.  Kalalau Trail jest też uważany za jeden z najniebezpieczniejszych szlaków, szczególnie podczas pory deszczowej kiedy szlak jest jest jednym wielkim błockiem, bo znaczna część trasy prowadzi tuż nad urwiskiem. Na TYM filmiku możecie zobaczyć jak to mniej więcej wygląda.

Hawaje są generalnie wilgotnym miejscem i bardzo często można się tu spodziewać opadów deszczu, szczególnie zimą. My akurat byliśmy tą porą więc szlak wyglądał tak jak na poniższych zdjęciach, plus dodatkowo w pakiecie otrzymaliśmy miliony komarów, dzięki którym możecie sobie wyobrazić jak wyglądały moje nogi i nie tylko podczas reszty naszego pobytu... ale co jak co, był to cudowny spacer pełen wspaniałych widoków, zapachów i doznań.


















Jednym z miejsc które koniecznie trzeba zobaczyć to Waimea Canyon w północno-zachodniej części wyspy. Waimea Canyon jest określany mianem Grand Canyonu Pacyfiku i robi nie mniejsze wrażenie. 
Trafiliśmy też na bardzo deszczową pogodę, która z jednej strony uniemożliwiała wybranie się na wszystkie szlaki na które byśmy chcieli i zafundowała nam niezapomnianą mokrą noc pod namiotem, ale z drugiej strony stworzyła piękną aurę nad kanionem. Udało nam się też wykorzystać krótką chwilę przejaśnienia i wybraliśmy się na szczyt jednego z wodospadów - Waipo'o Falls. 
Kolejne dni również zapowiadały się deszczowo i pochmurnie więc daliśmy za wygraną i wróciliśmy na bardziej słoneczną stronę wyspy.














W tle widoczy Waipo'o Falls








Po wyspie najlepiej poruszać się samochodem. Po drodze warto zatrzymywać się na licznych plażach i lokalnych targach, które odbywają się praktycznie każdego dnia w różnych miejscach na wyspie.
Samochód wynajęliśmy w naszej ulubionej wypożyczalni czyli w Alamo. Podczas wszystkich wyjazdów do Stanów wynajmowaliśmy u nich samochód i nigdy nie mieliśmy najmniejszych problemów. Ceny też mają bardzo konkurencyjne. 
























Nasz ulubiony zestaw: chlebek bananowy z orzechami macadamia, świeży sok z mango, przepyszne avocado, papaja oraz małe owłosione rambutany :)

Tak wielkiego avocado, to ja na oczy nie widziałam! nie wspomnę o tym jakie było kremowe i pyszne...










Teraz krótka notka o noclegach na wyspie. Nasz pobyt podzieliliśmy na noclegi na kampingach oraz w hotelu. Zdecydowanie mogę Wam polecić kamping YMCA Camp Naue, niedaleko miejscowości Hanalei, gdzie znajdziecie sklepy, restauracje, food trucki itp. Na kampingu możecie zaparkować campera, rozstawić namiot lub przespać się na łóżku w jednym z bungalowów. Oprócz tego jest pawilon z ławkami i zewnętrzną umywalką oraz prysznice, ale najlepszym elementem kempingu jest bezpośrednie wyjście na przepiękną i spokojną plażę. Można pojawić się o dowolnej porze, wpisać na listę, a host sam nas znajdzie i upomni się o zapłatę ;) Przez kilka nocy na kampingu za towarzyszy mieliśmy jedynie parę kanadyjczyków, którzy byli tak mili i robili nam rano kawę, ponieważ nie udało nam się dostać w żadnym sklepie butli do naszej kuchenki gazowej, także w dużej mierze żywiliśmy się w okolicznych food truckach i miejscowych restauracyjkach + zakupy w sklepach.

Jeśli chodzi o hotele to spędziliśmy kilka dni na totalnym lenistwie w hotelu Kauai Shores, w miejscowości Kapaa. Mogę powiedzieć, że idealnie trafiliśmy z wyborem bo hotel jest świetnie położony, tuż przy plaży, pokoje są czyste i wygodne, a personel niesamowicie sympatyczny i pomocny. Także ceny, w porównaniu z innymi hotelami są sporo niższe.
Poniżej kilka zdjęć z YMCA Camp Naue.







Teraz powrócę do Na Pali Coast i jego zwiedzania. Jak pisałam wcześniej, można je podziwiać albo z wody albo z powietrza. U nas niestety żadna z tych opcji nie wypaliła... Co prawda wykupiliśmy rejs katamaranem na Na Pali Coast ale z powodu złych warunków pogodowych, rejs został przekierowany na inną stronę wyspy (o czym zostaliśmy poinformowaniu, już po przyjeździe na odprawę). 
Oczywiście źle nie było, rejs był super zorganizowany, katamaran nie był zatłoczony, załoga w kółko żartowała i dobrze nas nakarmiła, a delfiny które postanowiły do nas dołączyć na jakiś czas, ukoiły nasze smutki i zapewniły piękne przeżycia. Był to pierwszy raz kiedy widzieliśmy je w naturalnym środowisku, dlatego mocno się wzruszyliśmy.  Płynęliśmy z Capt. Andy's i szczerze ich polecam.

Myśleliśmy też o wykupieniu lotu helikopterem bo człowiek w takich sytuacjach nie myśli racjonalnie i jest gotów zapłacić grube dolary za taką możliwość ale...  bank zablokował wszystkie nasze karty przy próbie wypłaty pieniędzy z bankomatu, ba nawet przy jednej karcie ich nie wypłacając, poza tym nagle orientujesz się, że przelewy które puściłeś nie wychodzą bo mili pracownicy twojego banku chcą je potwierdzić telefonicznie, tylko że ty akurat jesteś po drugiej stronie globu i w momencie kiedy oni próbują się do ciebie dodzwonić, ty najzwyczajniej w świecie smacznie śpisz...
Już nie będę pisać ile kasy poszło na dodzwonienie się na infolinie do naszych banków i odkręcenie sytuacji... na lot helikopterem może by nie starczyło ale jednak...

Także pozostał we mnie duży niedosyt bo nie oszukujmy się, marzyliśmy o zobaczeniu Na Pali Coast od dawna i dlatego tu przyjechaliśmy, także cóż mogę więcej powiedzieć...
p.s. jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda Na Pali Coast to sobie wygooglujcie... też tak zrobiłam. 
p.s.2 Chris Burkard wrzucił ostatnio obłędną galerię zdjęć z Na Pali Coast, znajdziecie ją tutaj.


















Na koniec jeszcze kilka zdjęć z telefonu, bardziej od kuchni i garść przydatnych informacji dla wybierających się na Hawaje:

KLIK!


Z USA na Hawaje najczęściej kursują linie Hawaiian Airlines oraz Alaska Air.
Ceny biletów kształtują się od 200$ w górę. Bezpośrednio z Europy warto czatować na jakąś promocję.

Odpowiadając na najczęściej zadawane pytanie: Tak, Hawaje są drogie. Ceny są mniej więcej o 10-20% wyższe niż w Kalifornii. Typowy amerykański chleb tostowy czy bajgle kosztują 6-8$, także po pierwszych zakupach w hawajskim sklepie szybko zeszłam na ziemię... Nie znaczy to jednak, że nie da się tam "w miarę" tanio przeżyć. Dobrą opcją są pola namiotowe (20-30$ za noc), promocje w sklepach i niezastąpiona kawa za 1$ w McDonalds + darmowe wifi ;)
Warto też poszukać miejsc trochę oddalonych od centrum, tam ceny są niższe. My trafiliśmy do skromnej knajpki obleganej przez lokalnych ludzi, gdzie ceny były sporo niższe, a jedzenie okazało się bardzo dobre. Miejsce nazywa się Village Snack Shop & Bakery i znajduje się w Hanalei. Również tam, upodobaliśmy sobie zagłębie food trucków, gdzie zajadaliśmy się pysznym indyjskim jedzonkiem.

Bardzo przyjemnym miejscem jest też Kauai Juice Co, prowadzone przez bardzo sympatyczne dziewczyny, które przy pierwszej wizycie wprowadzą Was w świat świeżo wyciskanych soków, kombuchy i pysznych mlek roślinnych. Kupując pierwszy sok w butelce, płaci się za nią kaucję i przy kolejnej wizycie oddaje, wtedy cena za wybrany napój jest odpowiednio niższa. Świetne rozwiązanie, zamiast za każdym razem wyrzucać butelkę i kupować nową. Ja uzależniłam się od ich kombuchy o smaku mango...


Przy naszym hotelu też była dobrze karmiąca restauracja Lava Lava Beach Club, w której stołowaliśmy się kilka razy. Jeśli chcecie spróbować typowego hawajskiego przysmaku tzw. Poke Bowl (kawałki surowej ryby oraz różne owoce morza - trzecie zdjęcie od lewej w dolnym rzędzie) to najlepsze zjecie w miejscu zwanym Ishihara Market, w miejscowości Waimea.
Jak o czymś zapomniałam i sobie przypomnę to jeszcze dopiszę ;) również jeśli ktoś z Was się wybiera i ma pytania to niech da znać.

Myślę, że nie będę musiała nikogo namawiać na wizytę na Hawajach po tym wpisie. :) 


Edycja zdjęć: www.vividpresets.com






5 komentarzy:

  1. Wspaniała relacja i piękne zdjęcia! Byłam na Oahu i podzielam Twoje zdanie, ze Hawaje piękne. Tylko to jedzenie... trzy tygodnie dało się przeżyć, ale po mału zaczynałam tęsknić do mojej zwykłej diety. Czytając Twój post pożałowałam, ze ja opublikowałam tylko zdjęcia, właściwie bez większych opisów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie większość wpisów to raczej same zdjęcia ale z Hawajów musiałam naskrobać kilka zdań :)

      Usuń
  2. Absolutnie zachwycające zdjęcia, jestem totalnie zainspirowana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie i rajsko! A ten kanion z tęczą! Cud!

    OdpowiedzUsuń