06 stycznia 2013

On the Road - San Francisco


Za każdym razem kiedy oglądałam amerykańskie filmy drogi, uruchamiała mi się wyobraźnia i marzyłam o podróży po amerykańskich bezdrożach. W końcu nadszedł ten dzień! Wzięłam pod pachę "On the Road" Jacka Kerouac, mapę i bez wielkich przygotowań przed podróżą (na które niestety zabrakło czasu) wraz z P. wsiedliśmy do samolotu - kierunek San Francisco. Kolejne miasto które na mojej liście "MUST SEE" zajmuje czołową pozycję. 

San Francisco niestety przywitało nas deszczem i ogromnymi chmurami, a w wiadomościach na okrągło wałkowali temat sztormu który miał nadejść... Postanowiliśmy jak najszybciej wcielić w życie plan wynajęcia samochodu i ruszenia w trasę. Czekały na nas bezdroża Californii, Nevady i Arizony...
Zanim to jednak zrobiliśmy przemierzyliśmy SF wzdłuż i wszerz praktycznie na pieszo. Był to nie lada wyczyn biorąc pod uwagę, że SF położone jest na wzgórzach i ulice pną się stromo pod górę.
Zatrzymaliśmy się w hotelu zaraz za bramą Chinatown (nawet w USA ciągnęło mnie do azjatyckich klimatów) - jednego z największych poza Azją, które jest usytuowane w samym centrum i jest świetną bazą wypadową do zwiedzania SF.
Przed wyjazdem szukałam informacji "w pigułce" na temat SF, nie typowo przewodnikowych ale takich z pierwszej ręki i trafiłam na Subiektywny przewodnik po San Francisco Uli która prowadzi podróżniczego bloga The Adamant Wanderer. Każdemu wybierającemu się do SF gorąco go polecam! Dla nas okazał sie bardzo przydatny. Dzięki Ula!
San Francisco mimo, że jest dużym miastem wydaje mi się bardzo kameralne, może z powodu tak uroczej architektury. Praktycznie w każdym mijanym domku miałam ochotę zamieszkać. :)
Jak widzicie na zdjęciach nie była to wymarzona pogoda do robienia zdjęć, szczególnie, że kolorowe SF przepięknie wygląda w promieniach słońca i dopiero wtedy widać cały jego urok. Na szczęście pod koniec podróży kiedy zatoczyliśmy kółko i znowu wróciliśmy do SF uśmiechnęło się do nas szczęście i udało się złapać trochę słonka na zdjęciach.
Ale wracając do pierwszego przystanku naszej podróży: kilka zdjęć pochmurnego SF. Już niedługo kolejne. :)

 Bay Bridge - żyje w cieniu Golden Gate, ale mi bardzo przypadł do gustu.
Można na budynki spojrzeć tak...
lub tak...









Przejażdżka tramwajem linowym - jedna z atrakcji SF. 


Alcatraz w tle.


Golden Gate ukryty w deszczowych chmurach. Pogoda tutaj zmienia się w mgnieniu oka. 
Pier 39 gdzie żyją sobie Lwy Morskie.

Kulinarny aspekt to kolejny powód dla którego warto odwiedzić SF. Niezliczona ilość miejsc wartych odwiedzenia i spróbowania pyszności z całego Świata. Tu znowu przytoczę Subiektywny przewodnik Uli jak i  niezwykle pomocną aplikację Yelp, gdzie możecie wyszukiwać restauracje w waszym otoczeniu, a swoją decyzję możecie oprzeć na opiniach, ocenach i zdjęciach innych użytkowników. Nie wiem czy używacie tego typu aplikacji, ale tą polecam.
Nasza ulubiona tajska zupa Tom Yam w Thai House Express

Zupa którą trzeba koniecznie spróbować będąc w San Francisco. Słynna Clam Chowder - kremowa zupa z małży z warzywami, bekonem i ziemniakami. Pycha! Do tego na spróbowanie świeże ostrygi które na bieżąco są rozłupywane i kalifornijskie białe wino. Hog Island Oyster Co  mieści się w Ferry Building który warto odwiedzić. Zjecie tam też pyszne frytki ze słodkich ziemniaków w Gott's Roaside, wypijecie pyszną kawę w Blue Bottle Coffee oraz spróbujecie pysznych słodyczy, lodów itp.


Mój ulubiony widok zaraz po wyjściu z hotelu.

06 września 2012

MUZEUM DRUKARSTWA W CIESZYNIE

W Cieszynie istnieje miejsce magiczne - Muzeum Drukarstwa, gdzie grupa pasjonatów próbuje ocalić od zapomnienia stare techniki drukarskie. Dzisiaj, w dobie komputerów, drukarek to miejsce nabiera szczególnego znaczenia. Możemy na własne oczy przekonać się jak wiele trudu trzeba było włożyć w druk chociażby jednej strony gazety...

http://www.muzeumdrukarstwa.eu/